wtorek, 10 lutego 2009

komplikejted

Dziś naszła mnie taka myśl, o tym jak Panowie lubią komplikować kontakty koleżeńskie swoich Pań. Nie wiem czy robią to specjalnie, znaczy z premedytacją czy zupełnie nie świadomie...Istnieje jakaś nie zrozumiała całkiem z mojego punktu widzenia rywalizacja Pana mojego z moimi koleżankami. Im bliższe są mi koleżanki, tym rywalizacja nabiera na sile. Jest to zjawisko wręcz zjawiskowe. Bo ani nie sypiam z tymi koleżankami, ani im nie kucharze, ani nie sprzątam po nich majtek czy skarpetek, nie prasuje im, nie myje pleców,więc o co chodzi?próbując coś z tego wydedukować doszłam do wniosku,że chyba chodzi o czas, który ja im poświęcam na wspólne, jakże dla niego tajemnicze chichoty i śmiechoty. Zawsze jak tylko zaistnieje okazja do spotkań moich z koleżankami, mój Pan akurat wówczas potrzebuje mnie najbardziej. Już nie wspomnę o tym gdy jest chory, nie daj boshe nieboraczek. Wówczas wszelkie kontakty ograniczone są do zera,trzeba przecież rosołek ugotować, film razem obejrzeć, nawet taki który kompletnie cię nie interesuje, ale to nie Ty jesteś chora przecież, no i trzeba być przy tym jak kicha nawet,żeby zdążyć z chusteczką, bo przecież Pana ręce są także chore, cały jest chory. Ostatnio wybrałam się na przykład do koleżanki sąsiadki na lampeczkę wina, urodziny miała, po godzinie zeszłam do mieszkania,aby Pana do pracy wyprawić. Kiedy zobaczył,że ja wracam tam skąd przyszłam aktualnie, niedowierzającym wzrokiem spojrzał na mnie wyrzucając,że jak to? że jeszcze idę? przecież on tu godzinę już sam siedzi.....W zasadzie nie wiem jak przeżyłam ostatnio siedząc sama 2,5 godziny w domu czekając, aż Pan przyniesie margarynę ze sklepu. Komentarz?...No coments...dodam tylko,że spędziłam z nim cały dzionek, a on i tak wychodził przecież do pracy, więc po co ja mu w tym domu, w którym i tak go nie ma?skomplikowane,ale prawdziwe. No cóż, naukowo potwierdzone jest, iż rozum ludzki nie wszystko jest w stanie pojąć. Zatem nawet się nie wysilam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz